23 kwietnia 2014

No ile można?

Otworzyłam oczy, rozejrzałam się dyskretnie po pokoju znowu zadając sobie pytanie "gdzie ja jestem"... chwila namysłu ... No tak przecież jestem w swoim łóżku ( no prawie swoim :p) obracam się na bok, gubiąc ręcę w czeluściach pościeli z Ikei szukam ciepła drugiego ciała... No kurde gdzie on znowu jest? 
A tu jesteś :)... Zarzucam swoje krótkie bądź co bądź łapki na mojego Pluszaka i od razu jakoś tak się bezpieczniej czuję. I wszystko byłoby ok gdyby nie to, że nagle zostaje wyrwana z lekkiego pół snu słowami... muszę iść do pracy... (oczywiście nie ja, bo ja pielęgnuję swoje bezrobocie - szlag mnie już trafia- no, ale ewidentnie do niczego się nie nadaję więc wegetuję dalej) i czar pryska. 


Dlaczego jak człowiekowi jest dobrze, zawsze ale to zawsze nagle odwracasz się i pach.... obuchem w łeb od szarej rzeczywistości. Ja to w sumie ją sobie oswajam, bo nie chcę żeby mnie małpa gryzła wciąż w tyłek, biła na oślep i kładła na łopatki ... no bo ile można ja się pytam? 
Czekam na swoje 5 minut i czekam i jakoś nie mogę się doczekać. 
Słomianym zapałem nic nie zdziałam i doskonale to wiem, ale jakoś baaaaardzo brakuje mi motywacji. Skąd ją bierzecie? 
Czy ktoś może mi pożyczyć trochę swojego entuzjazmu? Zapas mojego się chwilowo skończył dlatego bardzo chętnie przygarnę od kogoś. Obiecuję, że jak tylko podładuję swoje akumulatory ... to oddam z nawiązką. Zawsze tak było, że to ja słuchałam żali a w zamian oddawałam uśmiech... tylko trochę się zmęczyłam ... niech mnie ktoś pociągnie za sobą proszę !!! I niech mi pokaże, że znowu mogę. 

A tymczasem ... mój futrzany stwór jest najlepszym pocieszaczem :D




8 kwietnia 2014

Lodówka mym królestwem :D

Otwierasz lodówkę i co widzisz?
Wywiązała się ostatnio wśród znajomych rozmowa dotycząca tego magicznego sprzętu kuchennego... 
Ustalili, że to co masz w lodówce świadczy o jakiejś części Twojego charakteru o podejściu do życia...
Kurcze no otwieram magiczne drzwi, a tam...
No właśnie okazuje się, że akurat ten sprzęt w moich czterech ścianach jest wykorzystywany do maximum :p...
No powiem to oficjalnie... jedni lubią mieć szafy pełne butów, sukienek, garniturów ...a ja... muszę mieć pełną lodówkę.
Mój "brzydal" (no w końcu ja jestem - przynajmniej z założenia :P- ładniejsza) idzie o krok dalej i twierdzi, że jeżeli nie ma w lodówce jedzenia to ja po prostu jestem nieszczęśliwa...
No i masz babo placek, bo coś  w tym jest... Czeluści lodówki, po których hula wiatr spędzają mi sen z powiek...
No bo pomyślcie... a co jeżeli ktoś wpadnie?
Gotować nie potrafię, choć gotuję :D ... Piec też nie..ale piekę, bo lubię, a zatem zasada przezorny zawsze ubezpieczony się sprawdza.
 Bezrobocie ( niestety nadal trwa) ... wymaga ograniczeń zakupowych, ale lodówka i tak nie narzeka na braki wyposażenia :D