Dopiero co był sylwester... krzątałam się między łazienkowym królestwem, a szafą z niedowierzaniem spoglądając na wypchane półki mojej szafy, znowu słysząc gdzieś z tyłu głowy taki cichy głosik... "no znowu nie mam się w co ubrać"... Zycie jednak potrafi być przewrotne... opróżniłam półki, byłam na zakupach i co? No jak to co nadal nie mam się w co ubrać :). Sylwester minął, potem styczeń i luty... w między czasie znalazłam nową pracę i już jej nie mam ... przyszedł marzec... miesiąc nadziei na zmiany( przynajmniej w moim mniemaniu) ...
Niech będzie lepiej niż było i jest...
Górnolotne marzenia? Nie ze mną te numery...
Stoję twardo na ziemi i szukam tego czegoś co da mi w końcu kopa w dupę i sprawi, że ze "słodkiej" dziewczyny stanę się kobietą słodko-gorzką. Proszę nie zrozumieć mnie źle moja bitch face to raczej coś normalnego, Krzyś ciągle mnie pyta jak to jest, że mam taką miłą twarz, tak przyjazną a potrafię być zołzą.
Moi drodzy panowie UWAGA!!!! Oświecę Was, każda kobieta, powtarzam KAŻDA jak chce potrafi być tak zwaną wredną małpą, nawet ta z najsłodszą buzią. Tak, tak nawet te najpiękniejsze gwiazdy ledowego ekranu Waszych telewizorów też :).
Nie w tym rzecz... Teraz przyszedł czas na szukanie siebie. Ta okropna liczba -> 30 zbliża się nieubłaganie, a ja wciąż stoję w miejscu. Kto zajumał mój entuzjazm? ja się pytam co? Za ścianą czyha frustracja, ale ja jej nie wpuszczę !!! Co to to nie!!! Wsiądź ze mną do tego pociągu i jedziemy z koksem. Skopiemy życiu dupę co Ty na to?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz